Milsig M17 SMG

Testy testy czyli jak popełniłem recenzję SMG…
W związku ze organizowaną przez Horse Team i przyjaciół z Magfed Poland „wystawką” sprzętu magfedowego na Wojnie Światów, otrzymaliśmy całkiem sporą liczbę nowych markerów od naszych przyjaciół z Paintballs.pl – dzięki chłopaki, jesteście jak zawsze niezawodni.

1

Nie byłoby w tym nic wielkiego, gdyby nie fakt, że była tam też nowiutka, pachnąca sztuka Milsiga M17 SMG. A że wzbudzała sporo zainteresowania zarówno wśród wyjadaczy magfedowych jak i wszelkiej maści „malarzy” (zarówno tych leśnych jak i speedowych), postanowiłem po powrocie w rodzinne strony coś tam skrobnąć 
Udałem się na strzelnicę ASG w Karolewie gdzie rozpakowałem ponownie SMG i co nieco go „potestowałem”…

2

Zacznijmy od początku – w pudełku (niestety), dostajemy marker SMG, jeden podwójny zespolony magazynek 2 x 8 kul, lufę oraz zestaw naprawczy, zatyczkę do lufy, olejek oraz instrukcję. Tu już pierwsze odczucie – strasznie żałuję ze odeszli od pakowania markerów w walizki, które były naprawdę zacne – nadal są dostępne, ale np. w wersji Elite. SMG też do najtańszych nie należy… Szkoda.
Ponieważ marker jest od razu gotowy do zasilania za pomocą mamby, nie uświadczymy w zestawie butli ale to akurat u Milsiga nie dziwi – nie ma jej nawet w droższych wersjach. Na szczęście zadbałem i o to i w testach pojawi się jeszcze dedykowana butelka z regulatorem Milsig, oraz dwa Zeta magi.
Marker wylądował na stole i jak to wygląda, zerknijcie sami:

3

Ponieważ nie jestem fanem gry na mambie, na dzień dobry sięgnąłem po instrukcję i musze przyznać, że przystosowanie go do butli nie stanowiłoby wyzwania nawet dla mojego dziesięcioletniego syna. W pierwszej kolejności wysuwamy całkowicie kolbę oraz odkręcamy jedną śrubkę imbusową – klucz jest w zestawie:

Następnie ściągamy dwa elementy oraz wykręcamy adapter z asy :

4

Pozostaje nam złożyć do kupy butlę – skorupę i regulator ze zintegrowanym on/off’em i wkręcić ją w marker. Założyć kolbę, która posiada idealnie dopasowane żłobienia akurat pod ten rozmiar i dodatkowo gąbkę, która ciut usztywnia butelkę w kolbie (nie będzie nam nic klekotać).

5

I mamy gotowy do gry marker zasilany z butli w kolbie:

Zmieniło nam się trochę jego wyważenie ale nadal jest dobrze – a nawet lepiej w mojej opinii. W wersji zasilanej z mamby, marker ciut przeważa do przodu. Jest to zapewne spowodowane tym ze w przeciwieństwie do najtańszej wersji CQC otrzymujemy dużo więcej żelastwa a mniej lichego polimeru, który uwielbiał pękać. I dobrze – ma być solidnie i jest.
Pierwszy poważny zarzut pojawił się przy wpięciu zespolonego magazynku 2×8. Przy energicznym „wbiciu” maga z drugiego nagle wystrzeliła fontanna kulek…. Mój rekord to, 7/8 które poszły w piach. Nie potrafię odpowiedzieć czy zawinił ten konkretnie zestaw czy to wada fabryczna, ale rada jest jedna. Rozpiąć magazynki by mieć dwa osobne – minus do lansu, ale przynajmniej będziemy mieli, czym postrzelać.

Marker leży w ręce, jeśli nie genialnie to na pewno bardzo dobrze. Jest świetnym rozwiązaniem zarówno do CQB jak i do wszelkiego rodzaju akcji wymagających dynamicznego opuszczania pojazdu czy też walki w terenie gdzie „długi klamot” tylko zawadza.
Czas na test.

Marker schronowany do 280-290FPS, odległość do celu jedyne 20m. Butelka nabita do 3k PSI.
Pierwsze pojedyncze strzały z Meteora wypadły genialnie. Wszystko w cel. Zmiana magazynka. Czas na Zeta magi – zmiana jest ciut upierdliwa (koniecznie pamiętajcie o zwolnieniu blokad w magach) i tryb „auto”.
Marker leciutko „kopie” za to dźwięk i praca jest genialna – pierwsze skojarzenie „idealny do strzelania dwójkami”. Szybkie ściągnięcie spustu i puszczam, lecą dwie kule, i znów i znów.
Mam radochę jak diabli – wszystko w cel. Zmiana magazynka. Znów „ogień” pojedynczy. Tym razem dynamicznie – zmieniam cel w trakcie. Nadal bardzo przyzwoicie. Niestety – kończy się ewidentnie powietrze w butelce. Zabezpieczam, sprawdzam – rzeczywiście. Ciut słabo niestety – wystarczyło na zaledwie pięćdziesiąt kilka strzałów w cyklu mieszanym. Ale mimo tego jestem zadowolony.
Zero ścięć, wszystkie kule w celu i ten dźwięk na full auto – bajka.

Z żalem odkładam marker i wracam do bazowej konfiguracji – nie chce zbytnio tyrać chłopakom jakby nie patrzeć nowego sprzętu.
Podsumowanie. Ocena 8/10. Osobiście chciałbym z czymś takim potyrać się po budynkach…

Zalety:
• Zdecydowanie solidniejsze materiały i wykonanie niż w CQC
• Celność jak na tak krótką lufę
• Wygoda i możliwość konfiguracji
• Kompatybilność z Zeta Mag
• Tryb Auta – no Panowie szacunek
• Realizm – może to jeszcze nie replika ale na pewno krok w dobrą stroną
Minusy:
• Opakowanie – szare pudło …..
• Gazo-żerność – mogłoby być lepiej
• Idealnie leży tylko butla z Milsiga – inne wymagają odrobiny kombinacji i on/offa
• Zespolony magazynek – pomyłka

Horse Team – Wolna Grupa Paintballowa