Unit 7 według **PG**

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż treści poniżej są subiektywnym przekazem, przekłamania bądź niedopowiedzenia nie są celowe, ubarwienia już jak najbardziej 😀

Driin driin , k…wa znowu nie wyciszyłem telefonu – zamruczał zaspany PG
– haaalo
– kwatera głowna za 2h
– człowieku jest 3 nad ranem
– zgadza się żołnierzu jest 3 tylko, że po południu, jak widać życie w cywilu wam nie służy, zaczynacie gubić orientację i czujność, ale to się właśnie zmienia – kryptonim „miecz” mówi wam to coś?
Oczy PG natychmiast nabrały ostrości , a zmysły załączone zostały na opcję mobilizacja.
– tak jest 2h
Główna Kwatera Knucia 2h później .
– Witam wszystkich, dostałem rozkazy dotyczące naszej kolejnej akcji „ Unit 7” w której to występujemy pod kryptonimem „Miecz”, a tak rysują sie nasze zadania:
1 faza w godz. 24.00 piątek -6.00 sobota
o 24.00 ruszają dwa zespoły 7 osobowe wydzielone ĆMA i NIETOPERZ, zadania dla tych zespołów podane zostaną na odprawie reszta puszcza bąki pod „kordełką”
2 faza w godz. 6.00 sobota – 15.00 sobota .
Dwa odziały:
Pierwszy-i tu słuchać bo to nasze zadanie.
MIECZ
Zadanie główne:
Zlokalizowanie i zabezpieczenie miejsca stacjonowania naszej radiostacji (Korony) do jej przybycia oraz przejęcia obrony przez Tarczę.
Zniszczenie stacji zakłócania.
W wolnych chwilach wsparcie obrony naszej radiostacji ( Korona ) rozpoznanie przedpola .
Drugi
TARCZA
Zadanie główne:
Ochrona Korony …ZA WSZELKĄ CENĘ..!!!! strata Korony to przegrane manewry ..!!!
W tej fazie tak jak i w trzeciej wszyscy wychodzimy w pole i miejsce postoju Korony staje się miejscem dowodzenia i przebywania wszystkich oddziałów ( wyjątek to ĆMA i NIETOPERZ, którzy będą mogli trochę dłużej pospać )
O 15.00 sobota wszyscy wracamy do HQ, jemy obiadek ,robimy kupę ,odpoczywamy i przygotowujemy się do 3 fazy.
3 faza 18.00 sobota – do końca …
Mamy przeprowadzić konwój ok. 8 km.
Działamy całością sił z podziałem na MIECZ i TARCZĘ
Nie znam jeszcze szczegółów dlatego omówimy je w dalszej kolejności, ale jedno jest pewne nie zapomnieć o tarczach w tym zadaniu są niezbedne.
– jakieś pytania?
– co ze śmigłami? bo na ostatnich misjach sztab dawał dupy, a wspomniane zadania i teren wymagają mobilności
– śmigła będą oczywiście, no chyba, że ich nie będzie to jest wojna żołnierzu, a nie wyjazd integracyjny działu IT
– taaa, czyli znów z buta zapylamy
– możecie zawsze zabrać narty będziecie bardziej mobilni, jeszcze jakieś pytania?
– to do zadań! dowódcy zostaną jeszcze chwilę przekaże bardziej szczegółowe rozkazy, mapy etc.
– aaa ruszamy w dwóch rzutach- pierwsza ekipa startuje w piątek 9.00 rozpoznaje teren zabezpiecza kwaterę i wstępnie ogarnia szpej, druga tego samego dnia w godzinach popołudniowych. W mniejszych grupach łatwiej przedostaniemy sie nie zauważeni. Życzę powodzenia ….
11.01.13 godzina 9.00 stacja benzynowa ul. Strykowska Łódź. Pierwsza część odziału „Miecz” rozpoczyna przygodę Unit 7. Droga w teren zrzutu przebiega bez większych problemów ze standartowymi opowieściami PG. Z błogiej sielanki wyrywa wszystkich skromna tablica przydrożna i widniejący na niej napis:
„ …Uwaga ostre strzelanie, wjazd grozi kalectwem lub śmiercią…”
– dobra koniec pierdół wjeżdżamy już w teren Ziemi Niczyjej objęty działaniami WRL pełna gotowość bojowa i cisza w eterze „ na pełnej piździe „
– jak mi brakowało tego rozkazu –pomyślał PG 😀 .
Jak się okazało to tylko opuszczony obszar starego poligonu owszem tu i ówdzie ukazywały się pozostałości wojennej zawieruchy, ale WRL jeszcze tu nie dotarł.
Bazę osiągamy bez niespodzianek, czy też większych problemów. Jedynie pogoda w tym obszarze potwierdziła przewidywania naszych synoptyków ( choć raz trafili) maskałaty jak najbardziej się przydadzą. Ogarnięcie kwatery, przyszykowanie szpeju, pierwsze odprawy i pierwsze konkrety przedstawione przez dowódców naszych plutonów, gdyż oddział został podzielony na „miecz1” i „miecz 2”. Pod komendą Skorpiona **PG**,AMI, WURCU, ŁODYŚ,VOJCIECHU,OWSIAK, reszta ekipy pod komendą KICI. Czekamy na drugą turę zrzutu, wszyscy prócz dowódców w kojach choć nikt nie śpi – adrenalina nie pozwala. PG w myślach sprawdza czy wszystko ogarnięte rano nie będzie czasu, gdy nagle znajome dźwięki wyrywają go z zadumy. Zza ściany gdzie kwaterowała Tarcza dobiegają słowa jakże znanego przeboju „… boże , boże, boże bożenko…”
– taaa, jestem wśród swoich – pomyślał PG :twisted:.
Druga tura zrzutu melduje się szybciej niż przewidywano im też śpieszno do wytłumaczenia WRLowi gdzie jego miejsce. Teraz w komplecie, ostatnie nocne bajanie, niesamowite teorie , zdefiniowanie „dobrego pedofila „ oraz…… zapoznanie z kulturalnym Łosiem.
-Pobudka, pobudka, wstać ! 5.00 Owsiak podnosi odział na nogi – pomagając sobie zapaleniem światła, by co bardziej leniwych wyrwać ze snu.
Tego ranka nikt sie nie leni, bo i w nocy nikt nie spał, każdy czuwał i wyczekiwał tego sygnału. Szybka poranna organizacja, szamka, herbata, kawka w termosy, płyny podtrzymujące morale, kule, powietrze, częstotliwości na radiach- gotowi.
7.00 wszyscy na lądowisku pakujemy się w śmigła ruszamy zlokalizować i zabezpieczyć miejsce lądowania Korony, do przybycia Tarczy będziemy też jej obstawą .
Tym razem dwództwo się spisało śmigła jak marzenie, doświadczeni kierowcy ( ukłon w ich stronę dzięki ich umiejętnościom udało się jak później się okaże dobrze pogonić WRL) tak więc desant szybki i sprawny. Czeszemy teren, szukamy dobrego miejsca dla Korony, jest! koordynaty poszły i tu pierwsze podknięcie dowództwa . Korona i Tarcza dostają mylne namiary, na szczęście dla nas bez konsekwencji po korekcie jadą w docelowe koordynaty.
– miecz 1 na lewo, miecz 2 na prawo – zabezpieczyć teren wystawić wysunięte czujki i czekamy- słychać dyrygującego Skorpiona.
Proste konkretne rozkazy w mig są wykonywane.
– PG,AMI,VOJCIECHU,WURC- na koniec młodnika kamperka i meldować o ewentualnych kontaktach
– tak jest – ruszamy w wyznaczony teren. Młodnik zabezpiecza nam prawą stronę ustawiamy tam KM(WURC) ma naturalny okop w białym maskałacie idealnie zlewa się z podłożem.Reszta rostawia sie po przeciwnej stronie w takich odstępach by KM był po środku, kamperka i czekamy.
W radiu słychać komunikat, że Korona i Tarcza mają być za dwadzieścia minut; czekamy ( zamieszanie z koordynatami wydłuża czas prawie do 1h). PG na tą misję został wyposażony w nowy typ kamuflażu HUNTER REAL TREE SNOW Camo. On również zalega w naturalnej dziurze, lekkie modyfikacje gałęziami i idealna kamperka.Tak idealna, że w pewnym momencie pitoki co sobie zbierały szamkę zaczęły lądować na ramionach PG.
– ku… ale zaje camo, nawet one mnie nie rozpoznają – pomyślał PG
i w tej samej chwili kolejna myśl targnęła wojakiem
– to że dziobią to nic, a jak zechcą dołożyć kamuflażu naturalnego- i poruszył lekko ramionami.
Jakie zdziwienie i panika zapanowała wśród pitoków jak drzewo zaczęło się od nich oganiać. Po godzinie oczekiwania, gdy już zaczynały sie pierwsze symptomy zmarznięcia przyszła zmiana, posterunek przejęła Tarcza, a dokładniej Rotiv ze swoim oddziałem.Miecz został posłany do likwidacji stacji zagłuszania. W drodze na lądowisko dostajemy sygnał, że została przejęta częstotliwość wroga, a z ich meldunków wynika, że mają zwiad tuż obok nas. Miecz 1 zostaje wysłany na rozpoznanie i ewentualną likwidację, gdy docieramy do naszej czujki potwierdzamy dowództwu kontakt z wrogim zwiadem, jednak wyraźne rozkazy nakazują odwrót na lądowisko, Korona zmienia miejsce nadawania. Z wielkim trudem udaje się opanować nieodpartą chęć wytępienia WRL zwłaszcza, że PG-owa luneta wyraźnie widzi cel.
– tylko parę metrów podejdę i są moi- Skorpion ponów prośbę o zdjęcie wroga- uprasza PG
– rozkazy są jasne, wracamy na lądowisko.
Na lądowisku okazuje się, że nasze śmigła przerzucają Tarczę w kolejny rejon nadawania Korony, więc do stacji zagłuszania walimy z buta. Śnieg i odległość sprawiają, iż przerzut wojska w podane koordynaty jest mało dynamiczny, a jak na siły szybkiego reagowania to nawet ślimaczy. Powoduje to, że tak jak Korona tak i Turkus(stacja zagłuszania Korony) zmienia swoją pozycję nim osiągamy cel. Brak kontaktu, meldunek do dowództwa i czekamy na śmigła. Tym razem są do naszej dyspozycji. Nowe rozkazy- wesprzeć Tarczę, gdyż z przechwyconych meldunków wynika, że WRL mobilizuje siły w rejonie nadawania Korony. Chłopaki ze Strzelca pokazują swój kunszt jazdy przełajowej. Na trasie doganiamy śmigła WRL które jadą rozbić Tarczę i zniszczyć Koronę. Ostatnie śmigło wroga sprytnie blokuje nas wolną jazdą jednak ów pomysł przypłacili śmiałym manewrem naszych kierowców. Szybki cross poboczem i teraz to my blokujemy WRL, jedno śmigło wyeliminowane. Desant i obstawka śmigła wroga, nikt nie wysiada, pada kolejny rozkaz- cześć blokuje desant reszta biegiem w stronę Korony. Zaskakujemy atakiem z tyłu napierający na Tarcze WRL przytłaczająca przewaga i zaskoczenie rozbija przeciwnika zmuszając do ucieczki. Biegną drogą miecz1 za nimi PG raz po raz posyła FS co przypomina uciekającym, że dystans bezpieczeństwa trzeba zwiększyć. Adrenalina na maksa, chęć mordu buzuje w każdym, a tu kolejny rozkaz zaniechania pościgu( zdumiewająca karność godna pochwały wszyscy wykonują rozkaz bez stękania). Pakujemy się w śmigła i jedziemy bronić Korony to jest nasz priorytet. Znów czujki, tym razem wszystkie dostępne siły bronią Korony. -PG,AMI czujka na końcu drogi i meldować o jakichkolwiek ruchach w terenie- rzuca Skorpion
Docieramy do końca drogi i na nasze szczęście, gdyż las tu był bardzo żadki, leży stos pociętych bali. Tu kombinujemy posterunek( orle gniazdo ).
– Skorpion dla PG, Skorpion dla PG- ten komunikat w eterze pojawia się od tej pory co kilka minut .
Jak się okazało to właśnie ta droga była główną drogą przerzutu zarówno wrogich jak i własnych wojsk.
-Ami ty lewo, ja prawo- rzucił PG patrząc przez lunetę , nie zdążył skończyć jak usłyszał w odzewie
– kontakt , kontakt – szybki zwrot i obserwacja – śmigło WRL – w las, ta komenda będzie równie częsta jak meldunki PG o ruchach w tym rejonie, a Ami i PG od teraz nadają się na biegi przełajowe z nurem w śnieg. Na szczęście po kilku takich rundach do lasu mieli już ubite i stałe miejsca kampienia. Po jednym z zrzutów własnych wojsk dostają wsparcie KM (Wurc). Podczas ostatniego szturmu na zdziwione wojska WRL karabin PG zaczął żyć własnym życiem i strzelać jak mu się zachce. Trójka zwiadowcza ustaliła zatem plan na ewentualny kontak. PG zaiwania jak rącze karibu zciągając uwagę na siebie i podprowadzając przeciwnika pod lufy ukrytych AMI i WURCA- plan nie zrealizowany przez brak kontaktu ogniowego.
Nagle do uszu zwiadowców dochodzą jakieś trzaski dobiegające gdzieś z daleka. Hałas ten zdawał się przybliżać, krążyć wkoło nich, cichnąć, by znów dać znać o sobie w innym miejscu.
– kurczę, a jak to ten Łoś dżentelmen- przemknęło przez głowę PG i grymas uśmiechu pojawił się na jego twarzy
– na szczęście AMI zabezpiecza tyły – pomyślał i wrócił do obserwacji sektora
– Skorpion dla PG, Skorpion dla PG- potwierdzam desant 5 osób w rejonie lasu na północny-wschód od Korony
– obserwować, nie podejmować kontaktu ogniowego, chyba że będzie to konieczne, zostało 10 min nadawania i ewakuujemy Koronę.
Po 10 min.
– Skorpion do wszystkich czujek – ogłaszam ewakuację Korony, wracać możliwie szybko
– Skorpion dla PG , Skorpion dla PG – przypominam o wrogim oddziale w mojej lokalizacji
– PG, Korona zabezpieczona , wracaj i jak się uda sprowokuj wroga do pościgu
– sprowokuj wroga, ale jak – pomyślał PG , przypomniał mu się trick z filmu i za jego przykładem stanął na przeciwko oddalonych WRLowców i zaczął prowokację rodem BRAVE HEART. Niestety albo PG był zbyt mało przekonujący, albo WRL zauważyło czekających na nich kompanów PG. Szybki przemarsz w rejon podjęcia i śmigłami do HQ. Do śmigieł nie zmieściliśmy się na raz , więc Miecz pozostał na lądowisku czekając na podjęcie. Sielanka, bajer, wiśnia i nagle komunikat Łodysia
– kontakt, kontakt moja 12 – oddział WRL w sile przynajmniej kilkunastu żołnierzy maszerował jakieś 50 m od nas po równoległej drodze, wszyscy przyczajeni, skoncentrowani teraz to oni mają przewagę, na nasze szczęście sami robili taki raban, że nie usłyszeli naszego rozprężenia. Śmigła podejmują nas na bojowo, WURC mało co nie wylądował za burtą. Mijamy śmigła wroga machając im na pożegnanie, jak się okazało było tam znacznie więcej wojska WRL niż widzieliśmy.
HQ suszenie, jedzenie i sen gdyż kolejna faza to nocny konwój.

Pobudka , przegląd wojska , który z szanownych żołnierzy jest trzeźwy?
– co za pytanie, zwłaszcza na froncie – pomyślał PG i w tej samej chwili zrozumiał, że tylko on jest trzeźwy w tej bandzie „degeneratów” i nie bynajmniej dlatego, iż różnił się od nich, wręcz przeciwnie swojego czasu przodował w libacjach i burdach, które to notabene są normalką w żołnierskim życiu. To przodownictwo miało swoją cenę , którą jest jak to nazywał świadoma abstynencja.
– no nie bać się ktoś musi być trzeźwy, to już drugi dzień na kwaterze nie wierze, że dla wszystkich jeszcze starcza zapas wiśni.
– PG nieśmiało poniósł rękę
– no i proszę można , można , żołnierzu właśnie zgłosiliście się do największej próby – męstwo wasze i poświęcenie będzie docenione
– ale się wje… – pomyślał PG znał takową orację i nigdy nic dobrego za tym nie stało.
Nie pomylił się , został zastępcą kierowcy jednej z pancerek konwoju , gdyż etatowy kierowca podczas próby zdobycia paliwa przy pomocy wężyka w kanistrze zbyt mocno się nałykał podkradanego płynu i najnormalniej doznał zatrucia i przestał kontaktować.
– rycerska to rzecz – pomyślał PG, dzielny chłopina tak się poświęcił.
Odprawa i dzielenie zadań, trzy auta, dwa obstawy i po środku VIP którego mamy ochraniać, tylko jakoś przy rozdawaniu zadań pominięto ten aspekt. PG ty na lekko, bo jesteś kierowcą . Przymiarka do auta ustalenia gdzie kto i jak, gdzie tarcze i co mają robić – wszystko ogarnięte, więc do wozów i w drogę po VIP-a.
Już na samym początku PG zrozumiał swój błąd – a mogłem się napić – przemknęło przez myśl – lecz zaraz sam wybił to sobie z głowy( no napij się, napij i sam tą wojnę wygrasz nieśmiertelny Nadwiślańczyku). Auto nie chciało współpracować, a i wybrana droga była raczej wymagająca i niezbyt dla świeżaka za kółkiem. Po paru zakrętach, kilku koleinach i dobrych radach zza pleców PG był już nawet pewien, że musi się napić, bo zaczyna wychodzić z siebie. Kolejny zakręt, kolejny desant i pchanie i apogeum- rozkaz gaś światła i jazda pod górę. No nie chyba żart jakiś, pocieszające było, że śmigło przed nami też musiało ratować się desantem i pchaniem lub jazdą na pusto. Z pomocą przychodzi Koniu, ratując tym samym pulpit auta przed zemstą PG, szybka decyzja i zamiana ról .
– masz kamizelkę z tyłu leży klamot – ku.. ja przecież na lekko, ani ciuchy , ani szpej, kamizelka za luźna nie ma czasu dopasowywać konwój rusza, Kicia tłumaczy PG jego funkcje, wiśnia krąży po aucie.
– dobra dla jasności – wtrąca PG – ty otwierasz klapę ( tu mała niespodzianka magiczne otwieranie brak klamki zamiast tego dziurka w której trza pogmerać ) ja z tarczą was osłaniam i bronimy lewej strony
– dokładnie – potwierdza Kicia
Nie mija 5 min jak słyszymy komendę kontakt z wozu i tu wydarza się rzecz straszna – marker Kici nie wytrzymuje ciśnienia, zaczyna syczeć dekoncentrując na krótką chwilę. Szczęście w nieszczęściu ludzie z zasadzki spodziewali się szybkiego desantu tyłem, a tu klapa zamknięta. Po chwili Kicia gmera w dziurce, podnosi się klapa powstały otwór zasypuje grad kul ! PG stara się tarczą zasłonić jak największy połać. Stawia ją w poprzek, zza tarczy Kicia i Snajper prują seriami we wszystkich kierunkach ( Kicia przejmuje na krótko marker PG) kolejne serie trafiają w tarczę , która niestety nie zabezpiecza całego otworu klapy i jedna z serii trafia Kicię, kolejna rani PG.
– Kicia KIA – padają okrzyki
– medyk, medyk! – wrzeszczy PG , a Snajper dalej sieje zza tarczy
Wszędzie wrzawa wszędzie kule, medyk( Łodyś) nie ma czasu na reakcje, jednak udaje mu się opatrzeć PG pod ostrzałem i przejmuje tarczę, goni z osłoną dla KM (Wurc). KM zaczyna śpiewać na prawo, wymusza to na przeciwniku lekką cofkę, opatrzony PG w akcie zemsty chwyta karabin i ze Snajperem rusza na lewą flankę, wszędzie latarki podświetlają cel, światła chemiczne oznaczają zabitych .
– tam jest – podświetlona postać przy drzewie bez światełka chemicznego, teraz PG ma swoje 5 minut, teraz docenia tak nie lubianą spawarkę, którą został obdarzony, jedna chwila i cała spłuczka ląduje na przeciwniku
– dostałem , ja już nie żyje , kule lecą ze wszystkich stron, każdy chce mieć fraga. ( jak się później okazało koleżka nie miał światełka i zabijany był parę razy nim wsparł go osłoną jego zabity kompan).
Czeszemy las, dobijamy wroga, ale co to k… maja VIP-a , ale jak to, że kiedy , przecież dostali łupnia. Niestety dla nas zasadzka przygotowana precyzyjnie, ognie krzyżowe na pancerki, ekran dymny i nasze odpuszczenie obrony środka zaowocowało wykonaniem zadania przez oddział WRL ( gratki chłopaki ). VIP ma lokalizator, dalej w pościg , niestety w tym zamieszaniu VIP gubi ów lokalizator i lipa . Szybka reakcja orga (tu również gratki) i scenariusz może trwać. Niestety sprawy niezależne ( brak zasięgu ) utrudniają odświeżanie lokalizacji i po mimo morderczych marszobiegów po śniegu, po lesie tylko po tropach nie udaje się odzyskać VIP-a. Teraz tylko albo, aż powrót do HQ , po drodze zbieramy porozrzucane po lesie wojsko, Korona łapie awarię i zapieprza jak mikrobi, na szczęście udaje się szczęśliwie dotrzeć do HQ tu odprawa podsumowująca i do wyrek manewry UNIT7 zakończone.

Z trzech edycji na których byłem ( fakt to pierwsza zimowa ) najlepszy UNIT zmazujący niedociągnięcia poprzednich edycji . Dziękuję wszystkim za zbudowanie zajebistej atmosfery i widowiska bez tych szaleńców biegających zimą po lesie marznących pospołu nie byłoby tej zabawy, do następnych wspólnych scenariuszy pozdrawiam **PG** z Horse Teamu.

Horse Team – Wolna Grupa Paintballowa